Przejdź do treści

Kategoria: Życie w czasach zarazy

Jak „wolny duch” radzi sobie z koroną?

Let everything happen to you: beauty and terror. Just keep going. No feeling is final. (R.M. Rilke) Podróże i miłość do natury mam we krwi. Odkąd pamiętam (a ze zdjęć wiem, że nawet wcześniej) razem z moimi rodzicami poznawałam górskie szlaki, puste plaże, zapomniane wioski, magiczne miejsca w Polsce i Europie. Rzadko spędzaliśmy kilka dni w jednym miejscu, a gdy byłam starsza, naszym nieodłącznym towarzyszem stał się namiot. Spacerowałam po skandynawskich drogach, które swoim krajobrazem przenosiły mnie do świata szwedzkich kryminałów. Zapoznawałam się z lokalną życzliwością w Albanii i północnej Grecji. Porównywałam Wenecję z „Wenecją północy”, chodziłam po Sztokholmie krokami…

Podziel się opinią

Czy potrafimy robić coś wspólnie (pomimo naszych różnic)?

Sposób przyjmowania Komunii Świętej wzbudził wiele walk i kontrowersji od momentu, w którym zawitał do nas słynny COVID-19. Nie spodziewałam się, że będę coś w związku z tym pisać – co miało zostać powiedziane, już zostało i to przez wielu ludzi mądrzejszych ode mnie, a każdy swoją decyzję miał możliwość podjąć. Jednak jest jedna kwestia, która mnie poruszyła i wyraźnie ma ochotę wyjść na światło dzienne. Brałam dzisiaj udział w transmisji mszy i z radością przyjęłam komunikat, który został wypowiedziany przed udzielaniem Komunii. Zachęcał on do przyjęcia sakramentu na rękę, ale to, co przede wszystkim mi się spodobało, to prośba,…

1 Komentarz

Może kiedyś o nas opowiesz…

Środek tygodnia, wieczór. Wspólnota Sant’Egidio wychodzi „na miasto”. Dla mnie jest to jedno z pierwszych wyjść. Kiedy zbliżamy się do miejsca spotkania, widzę sporą kolejkę osób czekających na nasze przyjście. Wtedy właśnie spotykam D. Jestem nieco zagubiona, prawie nikogo nie znam, nie jestem pewna jak się zachować, jaki temat poruszyć. Zwykle moją totalną nieumiejętność small-talku zabijam redukowaniem wszystkiego do absurdu, ale w tym wypadku boję się, że palnę coś głupiego. Tak zaczyna się jedno z moich pierwszych zetknięć z kryzysem bezdomności. Na szczęście D. jest zdecydowanie bardziej swobodny niż ja. – Czym się zajmujesz? – Skończyłam reżyserię dźwięku i na…

Podziel się opinią

Bezsilność

Łatwo jest usiąść przed telewizorem i oddać się zapalczywemu wygłaszaniu swoich opinii. Na temat tego, co się dzieje z wyborami, na temat osób, które masowo wychodzą w miastach na spacery i ignorują kwarantannę. I że przyrost ofiar jest coraz większy! Stosunkowo łatwo jest być „mędrcem”, wystarczy telewizor lub internet oraz odpowiednia dawka emocji, im bardziej agresywnych, tym lepiej. Okazuje się, że o wiele większym wyzwaniem jest życie. Życie, które wymaga od nas serca i rozumu, które wymaga od nas wyrzeczeń. Tu droga robi się o wiele bardziej stroma, kamienista, a jak bardzo kręta! W końcu bez tych pomidorów nie przeżyję…

Podziel się opinią

Scrolling w czasach korony

Zaspana podchodzę do komputera z nadzieją, że dam radę zmobilizować się do odpowiedzi na ostatnie wiadomości na messengerze. Właśnie minęła północ, oczy mi się kleją, a mózg uległ wyłączeniu już jakiś czas wcześniej, kiedy rozlałam się w fotelu, żeby przy świeczce dopić herbatę i rozpłynąć się w niebieskich oczach Daniela Craig’a. Ułożenie dwóch całkiem składnych, choć krótkich zdań i kliknięcie jednej reakcji uznaję za satysfakcjonujący szczyt moich możliwości na ten późny wieczór. Zbieram się do wyłączenia pochłaniacza czasu, ale rzucam jeszcze okiem na tablicę. Jako, że jestem mistrzem funkcji „unfollow”, mój scrolling obecnie ogranicza się do pojedynczych osób i grup…

Podziel się opinią

Miłośnicy życia

Korzystając z możliwości, które daje życie na wsi (czytaj: ani żywej duszy dookoła) wyszłam na krótki spacer po okolicy. Chodziłam po łące, ścieżkach w lesie, zachwycałam się słońcem, które w ostatnim czasie nas rozpieszcza, patrzyłam na zasadzone kilka lat temu drzewka, które starają się dzielnie wkomponować w swoich starszych kolegów. Obserwowałam drewniane domki, firanki w okach, chłonęłam ciszę. Za każdym razem, kiedy znajduję się w takich rustykalno-wiejskich przestrzeniach, myślę o dawnych czasach, w których nie było telewizji, samochodów, internetu, inaczej wyglądały relacje międzyludzkie. Na wsi – zwłaszcza gdy w pobliżu nie widzisz nawet cienia człowieka – wydaje się niekiedy, że…

Podziel się opinią

Wciąż wierzę w ludzi

Bliskość w oddaleniu. Najbardziej legendarne, niemal mistyczne określenie z moich studiów. Zawsze nam powtarzano, że jest ono uniwersalne, a ja nigdy się nie spodziewałam, że będzie w stanie idealnie opisać obecną sytuację na świecie. Ostatnie dni są dziwne. Inne. Dla wielu trudne. Ulice, parki, place zabaw – zwykle tętniące życiem, dzisiaj świecą pustkami. Przynajmniej powinny. Spacerujący człowiek napotkaną niespodziewanie sąsiadkę omija szerokim łukiem, chociaż jeszcze niedawno radośnie oddałby się beztroskiej rozmowie. Jesteśmy daleko od siebie. Jednocześnie często jesteśmy bliżej niż byliśmy w czasach „normalności”. Robienie sobie wzajemnie zakupów, wyprowadzanie psów, dzwonienie do samotnych. Pomoc osobom zupełnie nam obcym. Obserwuję to…

Podziel się opinią