Przejdź do treści

Czy potrafimy robić coś wspólnie (pomimo naszych różnic)?

Sposób przyjmowania Komunii Świętej wzbudził wiele walk i kontrowersji od momentu, w którym zawitał do nas słynny COVID-19. Nie spodziewałam się, że będę coś w związku z tym pisać – co miało zostać powiedziane, już zostało i to przez wielu ludzi mądrzejszych ode mnie, a każdy swoją decyzję miał możliwość podjąć. Jednak jest jedna kwestia, która mnie poruszyła i wyraźnie ma ochotę wyjść na światło dzienne.

Brałam dzisiaj udział w transmisji mszy i z radością przyjęłam komunikat, który został wypowiedziany przed udzielaniem Komunii. Zachęcał on do przyjęcia sakramentu na rękę, ale to, co przede wszystkim mi się spodobało, to prośba, by utworzyć osobne kolejki: pośrodku Komunia miała być udzielona na rękę, po bokach do ust. Wspaniały pomysł! Zasugerowali sposób, ale znaleźli rozwiązanie, które pozwoli na uszanowanie każdej decyzji bez wzajemnego narażania się, narzucania i ewentualnej bitwy pod ołtarzem. Jakie było moje zdziwienie, kiedy pierwsza osoba, która udała się do kolejki środkowej, stanęła przed księdzem i przyjęła Komunię do ust. Myślę sobie – no tak i to by było na tyle. Za tą osobą stanął dziadziuś, patrzę, a on wyciąga po Komunię ręce. To samo robi kilka kolejnych osób z kolejki. Jednak co jakiś czas pojawiają się pojedyncze przypadki, które przyjmują sakrament do ust – oczywiście wciąż jesteśmy w kolejce środkowej. Patrzę i mnie to kłuje – czy tak powinno być? Czy nie da się z tym nic zrobić?

Nie chodzi mi tutaj o potępianie kogokolwiek, moje spojrzenie na świat i ludzi nie pozwala nawet pomyśleć, że ktoś zrobił to specjalnie – raczej zakładam, że nie usłyszał albo nie do końca ma świadomość dlaczego właściwie te dwie kolejki są robione. Tym bardziej wydaje mi się, że temat warto podjąć.

Kiedy widzę zwłaszcza starszą osobę – a każdy z nas ma lub miał dziadków i wie jak jest – która podjęła decyzję o przyjęciu Komunii na rękę, w trosce o zdrowie swoje (bo to zdecydowanie grupa ryzyka), jak i innych, jestem z niej dumna. Wiem, że dla wielu taka decyzja nie jest łatwa, zwłaszcza dla ludzi starszych właśnie. Tym bardziej jest mi przykro, kiedy może to pójść na marne z powodu tego, że nie posłuchamy prostej prośby: „w zależności od sposobu przyjmowania Komunii prosimy ustawić się w odpowiednich kolejkach”. Mam szczerą nadzieję, że nikomu z uczestników mszy nic nie jest i nie będzie. Ale mam też świadomość, że gdy ktoś chce przyjąć Komunię Świętą na rękę, robi to dokładnie po to, żeby uniknąć sytuacji, w której ktoś zarażony na dłonie kapłana nachuchał albo dotknął ich ustami czy zębami. Nawet jeśli w to nie wierzysz, jeśli jesteś przekonany, że przez ręce kapłana i przez hostię nie mogą przenosić się bakterie czy wirusy i właściwie nie chcesz już tego czytać, bo wyraźnie uważam coś innego – uszanuj decyzję drugiego i uszanuj zaproponowane w związku z tym rozwiązania.

Od osoby, która tak samo jak ja widziała tę sytuację, usłyszałam takie słowa:
– Wiesz co? Patrząc na takie rzeczy nie jestem przekonana czy, gdy będę mogła już uczestniczyć we mszy w Kościele, pójdę do Komunii czy zdecyduję się przyjąć ją duchowo. Nawet jeśli ja przyjmę ją na rękę, w teoretycznie odpowiedniej kolejce, nie mam żadnej gwarancji, że ktoś przede mną nie przyjął Komunii do ust. Gdybym to zobaczyła, to po prostu wyszłabym z kolejki, ale trudno zobaczyć nawet jedną osobę przed sobą.

Czy o to chodzi? Czy taki efekt chcemy uzyskać?

Jest jeszcze jeden aspekt wart zastanowienia. Czy wpływ na to mają jedynie osoby przyjmujące sakrament, a może także szafarze? Czy jest coś złego, by z uśmiechem – delikatnie i uprzejmie – przekierować kogoś do kolejki obok? W końcu nie jest to odmówienie udzielenia Komunii, jest to kwestia organizacji. A na szali leży coś, co dla chrześcijan jest jedną z najważniejszych wartości – życie. Jedna z największych wartości, o które troskę wyraża V przykazanie, o które troskę wyraża przykazanie miłości. Tak bardzo walczymy o życie ze światem, więc ceńmy je także w najbliższym otoczeniu, na które mamy największy realny wpływ. Bądźmy odpowiedzialni i pamiętajmy, by niezależnie od opinii patrzeć na siebie nie jak na wrogów i rywali, a braci.

Jeden komentarz

  1. Właśnie ze względu na to, że mogę być niczego nieświadomym nosicielem wirusa, zaczęłam przyjmować Komunię na rękę.
    Często jako jedyna osoba ma Mszy…
    Czy to ma sens, skoro przede mną ktoś ją wziął do ust? Tak, jeśli jestem nieświadomym nosicielem. Wychodzę też z założenia, że skoro Kościół zaleca taką formę jako najbardziej odpowiednią na czas epidemii, to ja się mam obowiązek do tego dostosować 😉 A to, że jako jedyna na Mszy… cóż – odpowiadam za swoje rozeznanie i swoje sumienie 😉

    Dziękuję Ci bardzo za ten wpis! Pozdrawiam ciepło! M.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *