Przejdź do treści

Bezsilność

Łatwo jest usiąść przed telewizorem i oddać się zapalczywemu wygłaszaniu swoich opinii. Na temat tego, co się dzieje z wyborami, na temat osób, które masowo wychodzą w miastach na spacery i ignorują kwarantannę. I że przyrost ofiar jest coraz większy! Stosunkowo łatwo jest być „mędrcem”, wystarczy telewizor lub internet oraz odpowiednia dawka emocji, im bardziej agresywnych, tym lepiej. Okazuje się, że o wiele większym wyzwaniem jest życie. Życie, które wymaga od nas serca i rozumu, które wymaga od nas wyrzeczeń. Tu droga robi się o wiele bardziej stroma, kamienista, a jak bardzo kręta! W końcu bez tych pomidorów nie przeżyję dzisiejszego obiadu – co z tego, że niczego więcej w domu nie brakuje. Bez tego młotka nie naprawię drzwi tarasowych, a teraz jest idealny czas na prace domowe. Co z tego, że jadę tylko po młotek. W domu mi nudno, wciąż te same twarze, ta sama przestrzeń. Mam nawet ogród, więc mogę wyjść na powietrze, na co wiele osób teraz nie może sobie pozwolić, ale co z tego, skoro tak bardzo mnie nosi! W końcu sąsiedzi, to tylko sąsiedzi. Prawie jak rodzina, właściwie sami swoi. Mała kawka przy niedzieli nikomu nie zaszkodzi. Co tam, że większością rodziny postanowiliśmy się nie spotykać i rozmawiamy tylko przez internet – chwała kamerom internetowym! W końcu bez przesady, bez przesady. Masz inne zdanie? Zwracasz mi uwagę? Poczęstuję Cię złością, potraktuję pogardliwie. Kto wie czy w którymś momencie nie dołożę nawet dozy agresji. Decyduj za siebie, nie decyduj za mnie, w końcu szanujemy różnorodność myśli. Co z tego, że moja decyzja może zniweczyć wszystkie Wasze decyzje i wyrzeczenia. Co z tego, że nie macie wyboru, bo razem mieszkamy?

Siedzę i czuję się bezsilna. Bo wiem, że naciskanie nigdy nie przynosi efektu. Właściwie to czasem przynosi, ale jedynie odwrotny. Wiem, że każdą uwagą stąpam po cienkim lodzie, chroniącym mnie przed wybuchem. Tak bardzo chcę móc sobie powiedzieć „to twoja decyzja, wyraziłam swoje zdanie, ale możesz mieć inne, każdy z nas będzie ponosił konsekwencje postępowania w zgodzie ze swoim sumieniem”, ale myślę o pozostałych, którzy mogą ponieść konsekwencje, na które nie zasłużyli, chociaż tak bardzo się starali, i coś się we mnie gotuje. Ale brakuje już słów, brakuje możliwości.

Siedzę i czuję się rozdarta. Mam w głowie ewangeliczne słowa o przebaczeniu i wiem, jak wiele to przebaczenie by kosztowało, gdyby – nie daj Boże – coś się stało. Dlaczego nie widzisz tych, którzy są tuż obok ciebie? Czy oni tylko bardziej ci przeszkadzają w życiu, jakiego pragniesz? Nie potrafię uwierzyć, że chcesz źle, po prostu patrzysz inaczej. Ale to może tak bardzo podzielić.

Proszę Was, kochani, patrzcie na tych, którzy są obok. Usłyszcie ich. Ja wiem, że ten czas wymaga od nas wielu ograniczeń i wielu wyrzeczeń. To jest czas, w którym możemy sobie uświadomić, że szansę na zwycięstwo mamy tylko razem. Tu indywidualizm nie wygra. Więc bądźcie razem. Spójrzcie na swoje rodziny, przypomnijcie sobie, dlaczego je założyliście. I usłyszcie siebie nawzajem. Usłyszcie i uszanujcie. Niezależnie od tego, na ile uważacie restrykcje za odpowiednie – uszanujcie chociażby psychikę i stres tych, których macie obok. W końcu jedyna prośba, to unikanie tego, co nie jest niezbędne do funkcjonowania.

Nie wiem czy ten apel znaczy cokolwiek, ale jeśli chociaż dla jednej osoby będzie to impuls do refleksji, która być może po prostu nigdy wcześniej nie przeszła mu przez głowę, nie ze złej woli, to było warto.

#zostańwdomu #slowitdown #stayhome

///

Zdjęcie mojego autorstwa, Pole Mokotowskie, 2019

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *