Przejdź do treści

Kategoria: Codzienność

Tu wcale nie chodzi o ekologię, a o to czy umiemy się zachwycać i dostrzegać piękno

Uwielbiam życie na wsi. Kocham spacery po lesie i łąkach, puste uliczki, poczucie wspólnoty sąsiedzkiej. Niekiedy mam wrażenie, że nasza społeczność temperament czerpie z Włochów. Wszyscy czują się jak jedna wielka rodzina. Przyznaję, w tym momencie konieczność dystansu społecznego jest dla nas wyjątkowo ciężka, bo stoi w zupełnej opozycji z naszym duchem. Nie sposób wyjść na spacer i z kimś nie porozmawiać, liczne ogniska, zabawy, spontaniczne spotkania, wzajemne wyprowadzanie psów… To tylko początek długiej listy, która określa lokalny tryb życia w normalnych czasach. Piękne jest też otoczenie. Spacery to jedno, ale jak wspaniałe jest zwyczajne pójście po chleb w słoneczny…

Podziel się opinią

Najlepsza forma rekompensaty

Ostatnio często odrywam głowę od koronawirusa i izolacji. Patrzę na ogród i piękne słońce, które jakby chciało przekonać nas wszystkich do szerokiego uśmiechu i przypominam sobie pewne spotkanie. Parę miesięcy temu, siedząc przy piwku, słuchałam opowieści z wypadu rowerowo-namiotowego po Mazurach: – Wyjeżdżam w okolicach mojego planowanego noclegu, a tam głośno, gwarno, więc myślę sobie „jadę dalej, jakoś to będzie”. Przejeżdżam przez las, robi się ciemno, udaje mi się dotrzeć do jakichś domów. Cicho, przyjemnie, zero miasta – widzę, że jest miejsce, w którym można się rozbić z namiotem. Podchodzą do mnie mieszkańcy domu: „Nie musi pan rozbijać! My tu…

Podziel się opinią

Może kiedyś o nas opowiesz…

Środek tygodnia, wieczór. Wspólnota Sant’Egidio wychodzi „na miasto”. Dla mnie jest to jedno z pierwszych wyjść. Kiedy zbliżamy się do miejsca spotkania, widzę sporą kolejkę osób czekających na nasze przyjście. Wtedy właśnie spotykam D. Jestem nieco zagubiona, prawie nikogo nie znam, nie jestem pewna jak się zachować, jaki temat poruszyć. Zwykle moją totalną nieumiejętność small-talku zabijam redukowaniem wszystkiego do absurdu, ale w tym wypadku boję się, że palnę coś głupiego. Tak zaczyna się jedno z moich pierwszych zetknięć z kryzysem bezdomności. Na szczęście D. jest zdecydowanie bardziej swobodny niż ja. – Czym się zajmujesz? – Skończyłam reżyserię dźwięku i na…

Podziel się opinią